|
poniedziałek, 21 listopada 2011
Podstepny wirus
Znacie to?
wtorek, 27 września 2011
Intrygujący fragment streszczenia
Czasami łażąc po internecie lub po mieście, albo też grzebiąc w książkach, a równie dobrze - w swoich wspomnieniach, natknę się na coś, co mnie zaintryguje bez powodu, albo raczej z powodów zupełnie dla mnie niejasnych. Na przykład taki fragment streszczenia akcji filmu: "Dzieci bawią się dalej, tym razem w posągi. Przywódcze aspiracje Józka raz jeszcze znajdują ujście w ukierunkowywaniu rozwoju wydarzeń. Przegrywający w zabawie Rych ma za karę udusić kota, co też próbuje czynić, szantażowany groźbą wydania jego ojcu tajemnicy zaginionych odznaczeń. Zwierzątko porywa Maryśka. Pozostali, pod przewodnictwem Józka, rzucają się za nią w pogoń po rusztowaniach i strychach. Pod wpływem wzrastającego napięcia i emocji dziewczynka zabija kotka, ściągając na siebie gniew innych dzieci. Uroczyście grzebią kota, potem rzucają się na Maryśkę i zasypują ją w piasku. Po Józka przyjeżdżają opiekunowie i zabierają go do domu dziecka." http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/122003
środa, 01 czerwca 2011
Porownanie srodziemnomorskie
Z Fatsja jest tak, ze czasami ma pretensje do Oksalisa. Wlasciwie to czesto je ma, z powodow niejasnych. Ewentualnie robi sie wobec niego krytyczna, z powodow innych. Rowniez bez powodu. Wtedy potafi zepsuc Oksalisowi samopoczucie, stosujac ubolewanie (pozbawione podstaw), utyskiwanie (nieuzasadnione), moralizowanie (obludne) oraz falszywe pytania retoryczne. Bo kobieta z jej poziomem kultury osobistej i ogolnej nigdy sie nie kloci. Aby nie dac sie zdolowac, Oksalis odgryza sie Fatsji. Aby jednak nie dac sie sprowokowac do klotni, odgryza sie jej glownie w myslach. Wlasciwie tylko w myslach. Dzisiaj pomyslal jej tak: "Trujesz podstepnie jak hiszpanski ogorek."
piątek, 29 kwietnia 2011
Miał wizję wyskakujących reklam?
Lubicie wyskakujące reklamy? Na szczęście nie wychodzą poza granice monitora. A mogło być gorzej...
"Usłyszał, jak po prawej stronie coś zaskwierczało. Reklama, wyprodukowana przez Theodorusa Nitza, najgorsza ze wszystkich agencji, przyczepiła sie do samochodu. Philip K. Dick - "Simulakra", w przekładzie Jarosława Jóźwiaka,
wtorek, 15 lutego 2011
Informacja
Informuję, że nie mam nic przeciwko Walentynkom.
Że skomercjalizowane? Wszystkie święta są skomercjalizowane, a mimo to nadal pozostają świętami. Może 11 Listopada nie jest, ale Wszystkich Świętych już jest, a i tak pozostaje prawdziwym świętem. Sztuczna sprzecznośc. Że nie rodzime a importowane? Tak samo jak wszystko inne. Ogólnie - Słowiańszczyzna ma deficyt handlowy w sferze kultury, idei i obyczaju. Chrześcijaństwo przyszło z Rzymu, system władzy monarszej też gdzieś stamtąd, demokracja z Francji itd. I co - czy to powód, żeby wracać do kultu Swarożyca, wspólnoty plemiennej albo feudalizmu? No chyba nie. Że promują powierzchowność? No pewnie, gdyby nie Walentynki to sama głebia by w nas była. Że te gesty walentynkowe, prezenty, serduszka itp nieszczere są? Oj tam, sprzedawczyni w sklepie też się uśmiecha nieszczerze, ale wolę, żeby się uśmiechała niz była naburmuszona.
Nawet konwencjonalne gesty wyzwalają w człowieku prawdziwe uczucia - mocą przyzwyczajenia.
wtorek, 08 lutego 2011
Szczerość Marlowe'a
"- (...)Od czasu do czasu przychodzi ci chyba do głowy jakiś pomysł, co? - Nie pamiętam już, kiedy mi się to ostatnio zdarzyło"
Raymond Chandler "Kłopoty to moja specjalność"
piątek, 31 grudnia 2010
Podsumowania i życzenia
Rok się kończy. Ciągle żyję ;) Rok był nienajgorszy, ale też nienajlepszy. Stagnacja (mój naturalny stan?). Dwa pozytywy wyraźne i konkretne. Jeden - wypędziwszy gołębie z balkoniku i usunąwszy guano (zważcie na język dworny i umiarkowany) - zleciłem fachowcom zamknięcie balkonu oknem przesuwnym, dwuszybowym. Balkon odzyskany, jest pięknie. Drugi: po połtorarocznym potykaniu się o kolejne płytki, wyłamujące się regularnie z regularnego szyku posadzki w kuchni, znalazłem inne płytki, zleciłem co trzeba innemu fachowcowi, pokupowałem inne potrzebne materiały, które on mi zlecił, i posadzka w kuchni znów jest normalna. Negatywy: różne dawne kontuzje i nadużycia, w gruncie rzeczy drobne, sto razy zapomniane, wychodzą na wierzch w postaci osobliwych objawów. To niesprawiedliwe. Moja niedojrzała, nieudolna, nieprzemyślana, spóźniona i nieodwzajemniona miłość do sportu (może lepiej powiedzieć - do działań parasportowych) była jednak miłością, i gdyby świat był urządzony sprawiedliwie, to powinna mnie teraz, na progu wchodzenia w starzenie się, spotkać nagroda, najlepiej w postaci wyśmienitego zdrowia, sprężystego chodu itp. Zmiast tego - zatoki (pamiątka po pływaniu), przemieszczanie się jakichś bolesnych gnacików w śródstopiu (pamiątka po desperackich próbach biegania), i "siadanie" kolan. Ale i tak żyję :) Inni mają dużo gorzej.
Jeśli przyszły rok nie będzie gorszy - to nie będę narzekał. Ale prosiłbym o trochę lepszy, jednak.
Zatem - sobie i Wam (jest tam kto? ;) życzę wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku, a najbardziej - zdrowia. A także - urozmaiceń, rozwiązań, perspektyw, końców co wieńczą dzieło, początków czegoś dobrego, i nowych materiałów na dobre wspomnienia. O pieniądzach nie wspominam, bo to oczywiste.
Wszystkiego najlepszego :)
czwartek, 23 grudnia 2010
środa, 20 października 2010
Więzy rodzinne
"Znam starsze małżeństwo z Wielkopolski, które sprzedało mieszkanie, by zmusić przeszło 30-letniego syna do wyprowadzki - mówi dr. Krzysztof Łęski, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego" Anna Bojar, Marlena Mistrzak - "Maminsynek polski", Wprost Nr 43, 2010
niedziela, 03 października 2010
Gest
"Cyrulika jeden gest Z jakiejś piosenki w radio :) |
Archiwum
Zakładki:
Tagi
|